Książka „Miliarder do wzięcia” — opowieść o udawanym związku, który wcale fałszywy nie był.

Jest promieniem słońca, który mknie przez świat, przynosząc światło każdemu, kogo dotknie, a ja jestem drzewem. Solidnym, niezawodnym, zakorzenionym.

Po tę pozycję sięgnęłam z czystej ciekawości, właściwie to zainteresował mnie tytuł. Tak już mam, że romanse same wpadają mi w oko i wołają do mnie. Zatem chciał nie chciał przeczytać musiałam.

 

„Miliarder do wzięcia” — garść fabuły

Begonia ma za sobą trudny okres. Rozwód zrujnował jej psychikę i doprowadził do depresji. Szuka odrobiny wytchnienia i natrafia na bardzo intratną ofertę wynajmu domu na całe lato. A ponieważ jest nauczycielką plastyki i ma wolne latem, to tym bardziej decyduje się na wynajem domu. Tak się jednak składa, że budynek należy do miliardera jedynego do wzięcia, a on sam nie ma pojęcia, że zarządca pod jego nieobecność go wynajmuje.

Hayes zastaje tę kobietę w swoim domu w dziwnych okolicznościach (półnagą, peelingującą sobie bikini w łazience), kiedy postanawia się tam ukryć po weselu brata. Dodatkowo kobieta ma psa Żelka, na którego sierść miliarder jest uczulony. 

Kiedy poznaje Begonię, wpada na szelmowski pomysł zawarcia z nią kontraktu na udawany związek. Powodem jest matka, która zamierza wybrać mu wybrankę serca i doprowadzić do małżeństwa. Udaje mu się zmusić Begonię do podpisania umowy i zostają fikcyjną parą na całe lato.

Co się dzieje dalej? Można sobie wyobrazić. Drogie kolacje, zagraniczne wyjazdy, luksusowe domy i rejsy jachtem. Wszystko, co bogactwo ma do zaoferowania. Państwo się lepiej poznają i oczywiście w sobie zakochują. 

Wiadome jest jednak, że  żaden romans nie istnieje bez dramy. A matka szukająca narzeczonej, too dopiero początek góry lodowej.

 

„Miliarder do wzięcia” — bohaterowie

 

Bohaterowie tworzący fałszywy związek  – Begonia i Hayes to osoby, które się od siebie bardzo różnią, zarówno w pochodzeniu, jak i w sposobie bycia. Dowiadujemy się o ich historii, o dzieciństwie, które wpłynęło na ich ukształtowanie oraz psychikę. 

Begonia ma siostrę bliźniaczkę oraz matkę, która jej nie wspiera ani nie akceptuje jej decyzji. Kobieta bardzo pragnie miłości i akceptacji i dla tego jest w stanie wiele znieść i zgodzić się na wiele, kosztem siebie. Hayes natomiast wychowany został w zimnej emocjonalnie rodzinie, która opływała w dostatek. Podświadomie rywalizuje z bratem, bardzo sławnym aktorem. Rodzina posiada dochodową wytwórnię filmową, w której pracuje na stanowisku dyrektora finansowego. 

On i ona pomimo ogromnych różnic dogadują i rozumieją się bardzo dobrze. 

Begonię cechuje empatia i czasem robi i mówi to, czego się od niej oczekuje, zapominając o własnych potrzebach. Hayes otwiera się przy niej, jest radosny i spełniony. Przestaje być gburem.

Można ich polubić.

 

Powieść Pippy Grant — konstrukcja

Narracja jest prowadzona z perspektywy dwóch osób, czyli Begonii oraz Hayes’a. Ich opowiadania są ze sobą spójne i tworzą kontynuację sekwencji scen. Dzięki tym urozmaiceniom powieść czyta się szybciej, chociaż akcja w niej nie należy do wartkich. Jednocześnie trzeba uważać kto jest w danym momencie narratorem, bo można się pogubić, co mi się nie raz zdarzyło podczas czytania. W dialogach jest trochę wulgarności, ale w granicach rozsądku, niewybijającej z rytmu i nadającej pikantności. Intymne sceny nie są przesadzone i nie dominują w całej opowieści. 

 

Książka „Miliarder do wzięcia” — opinia Margotki

 

Powieść należy do gatunku fake dating romance. Czyta się ją w miarę szybko, chociaż zdarzają się momenty znużenia. Spowodowane jest to brakiem wzrastania napięcia, po prostu go nie ma. Para poznaje się, w bardzo specyficznych warunkach – i to jest wartość dodana. Jeżdżą to tu to tam. Oglądamy przepych, smakujemy wyrafinowaną kuchnię popijając drogim szampanem, ale z czasem to męczy i trzeba dać sobie chwilę wytchnienia.

Podoba mi się pomysł na fabułę. Romas – tak, ale nie szablonowy, troszkę z przymrużeniem oka i z duża dozą  humoru. Cięte riposty sprawiają, że cała historia się broni i można dobrnąć do jej końca. Do tego dochodzi pies, który nieoczekiwanie niesie całą akcje na swych psich łapach.


 Jeśli masz ochotę się pośmiać, to jest to dobra pozycja do przeczytania. Czy zasłużyła na miano bestsellera? Na pewno znajdzie wielu zwolenników. Dla mnie jest to średnia półka i raczej do niej nie wrócę. 

Ocena Margotki:
4/10
Margorecenzje newsletter

Newsletter

Co dwa tygodnie wyślemy Ci wieści od Margotki z najnowszymi opiniami o książkach. Podaj nam swojego emaila, żeby ich nie przegapić.

Follow by Email
Twitter
Visit Us
Follow Me
Instagram