O Billym, który złym człowiekiem nie był, czyli rozważania na temat relatywizmu moralnego.

 Bohater najnowszej powieści Stephena Kinga na pewno nie jest postacią, obok której można przejść obojętnie. Z każdą stroną, z każdym przeczytanym akapitem wżera się w świadomość i zostaje tam na dłużej. Kim jesteś Billy? Kim ty tak naprawdę jesteś?  zadajesz sobie to pytanie i brniesz w jego historię dalej. Bo jego zachowanie jest nietypowe jak on sam i nie można jednoznacznie określić czy jest dobry, czy zły.

King doskonale nakreśla jego cechy charakteru. W swoim stylu czaruje czytelnika opisami, ukazując wielowarstwowość osobowości Billy’ego w działaniu. Pierwsze wrażenie jest bardzo istotne, prawda? Nie w tym przypadku. Billy robi wrażenie człowieka nierozgarniętego, głupka  jak o sobie mówi. Tę mentalną maskę,  nakłada na spotkania z ludźmi z jego otoczenia.

Na samym początku czytelnik jest zdziwiony profesją Billy’ego. Bo jest on nikim innym jak płatnym zabójcą, który dostaje lukratywne zlecenie zabicia innego płatnego zabójcy za niebywałą kwotę dwóch milionów dolarów.

 Czy on jest złym człowiekiem?  pada pytanie Billy’ego.

Nie interesuje go zleceniodawca oraz jego motywy. Bo Billy dzieli ludzi na złych i dobrych i dla niego źli ludzie powinni umrzeć.

  Tak, to jest bardzo zły człowiek  pada odpowiedź, która mu wystarcza, żeby podjąć decyzję.

Przygotowania

Żeby dobrze przygotować się do zadania, musi zmienić tożsamość i zawód. Staje się początkującym pisarzem. I wtedy staje się rzecz dziwna, bo Billy bardzo chce być pisarzem. Zaczyna życie na przedmieściach, poznaje sąsiadów, spędza z dzieciakami czas, grając w Monopoly i grillując z ich rodzicami. Jest częścią społeczności, która go akceptuje.

W tym samym czasie Billy zaczyna pisać autobiografię. Rozpoczyna od traumatycznego wydarzenia w dzieciństwie. Zabił konkubenta swojej matki, który zabił jego siostrę. Ta zbrodnia wpłynęła na całego jego życie. Ta jedna podjęta decyzja w przeszłości jest nośnikiem przyszłości.

Autobiografia

King zastosował w swojej powieści wybieg wpisania historii w historię. Błyskotliwie i intrygująco. Dzieciństwo jest pisane z perspektywy dziecka, które dokonało zabójstwa. Kiedy chłopak dorasta, zmienia się język spisywanej opowieści.

Niektóre fragmenty były zbyt długie, ale mimo to nadały tej książce trochę dynamiki.

I kiedy w pewnym momencie masz już prawie ochotę ją zamknąć, bo opisy przedmieścia i codziennych czynności są zbyt monotonne, pojawia się drugi główny bohater. Jest to strzał w dziesiątkę, ponieważ wtedy zaczyna się naprawdę dziać. Już nie chcesz odłożyć książki, chcesz ją kontynuować, chcesz więcej.

Pomocna dłoń

Alice  drugi główny bohater, pojawia się, kiedy Billy ratuje ją po zbiorowym gwałcie. Gwałciciele wyrzucili ją    z samochodu akurat przed jego kryjówką, w której schronił się po celnym strzale w głowę złego człowieka, jakim był Joel Alen.

Billy opiekuje się dziewczyną, pomaga jej w codziennych czynnościach  początkowo jest ona bardzo obolała przygotowuje jej posiłki, kupuje jej potrzebne ubrania. Szybko zawiązuje się przyjaźń między nimi, która trwa do końca.

Granica między złem a dobrem

Jak to jest możliwe, że zabójca może być także dobrym człowiekiem i może wzbudzać sympatię? A jednak jest możliwe. King tak świetnie wykreował tę postać, że wydaje się ona być prawdziwa.

Bo ona jest prawdziwa i długo po zakończeniu książki nie przestajesz o niej myśleć. Nie wiesz, jak to się stało, że zabójca wzbudza w Tobie sympatię i chcesz, żeby mu się wszystko udało. I nawet przez myśl Ci nie przejdzie, że on według kanonów moralnych jest złym człowiekiem i powinien ponieść karę za swoje czyny. Bo widzisz, w życiu wszystko jest względne.

Ktoś, kto zabija, może być też wspaniałomyślnym człowiekiem, ratującym życie komuś innemu? Brzmi niedorzecznie. A jednak on nie tylko ją uratował przed śmiercią, ale również pomógł odnaleźć jej własną drogę.

Coś jeszcze

Jeżeli czytasz Kinga i spodziewasz się kolejnego horroru, to się zawiedziesz. Najnowsza jego książka to thriller z nutką obyczajowości, powieść napisana świetnym językiem, choć może w niektórych momentach niektóre sceny są zbyt długie to jednak nie na tyle, żeby przytłoczyć główną postać.

Polecam tę powieść również tym, którzy lubią śledzić losy nietuzinkowych bohaterów, do których bez wątpienia należy Billy Summers.

 

Ocena Margotki:
10/10

Jeśli podobała Ci się recenzja  i nie chcesz przegapić kolejnych wartościowych treści, zapisz się na wieści od Margotki.

Follow by Email
Twitter
Visit Us
Follow Me
Instagram